pisze notki tak strasznie zadko, bo moj komp chodzi tak ze juz chyba wolniej nie mozna, i nie da rady zalogowac sie i napisac cos on-line, tylko musze najpierw w notatniku cos nabazgrac a potem jak mi sie uda dostac do miejsca gdzie sie notki dodaje, wkleic i wyslac.. Trupiarnia. Na szczescie dzisiaj Lukasz przychodzi wiec moze mu (komputerowi) pomoze :) Mial przyjsc w niedziele, ale cos mu wypadlo wczoraj dzwoni i text : „tylko nie strzelac… mialem huragan, ktory skonczyl sie wczoraj” powiedzialam ze chwilowo nie mam przy sobie broni i ma przyjsc dzisiaj. Wczoraj poszukiwalam w necie (na ile bylo to mozliwe) jakis ladnych uniwersytetow, z filologia wloska (bo nie moge sie zdecydowac- filologia polska czy wloska) od podstaw wloska jest na Jagiellonce i w Poznaniu… sie pomysli. chociaz tata jak slyszy pomysl ze moglabym w przyszlosci za granice pojechac staje sie czerwony, wczoraj nawet fajna rozmowa byla „a kto sie bedzie nami opiekowal jak bedziemy starzy ? albo kto zajmie sie pomnikami na cmentarzu ?” na to ja zaczelam wstepnie szacowac ile jeszcze pozyja :P I tutaj wychodzi brak, rodzenstwa, wszystko na mojej glowie :P Ale ja mam babcie jedna i wujka za soba :D I tak wyjade ;) W szkole maskara przychodzimy wszyscy tak zmeczeni do domow po tych 7,8 h codziennie ze juz nic sie robic nie chce, a babka od polaka chce nam upchnac jeszcze zajecia z teatroznaztwa :/ nie wiem kiedy ej.. chyba o 17 :/ Kilka waznych terminow do zapamietania : 4 X odrabiamy 2 I – kino – stara basn, 6 X jak juz pisalam wyjazd na 5 dni (jedziemy w te Bieszczady i do Lwowa :D), 7 XI koncert we Wroclawiu, 10 XI polowinki i impreza w Undergroundzie :D