Zabije sie, ale najpierw zabije kompa… ten szczeniak mi sie nie odswierza i zamiast nowych notek czy wiadomosci na stronach widze info i notki sprzed kilku dni… Wrrr wkurzajace, szczegolnie ze jak juz odswierze jedna stroneto albo wyskakuja mi 3 nieprzeczytane notki albo pol strony newsow… Cholerstwo… Tak wogole to mi sie jakis plik w windowsie rozjebal, i jakby ktos byl tak mily i kopnal u siebie i ta kopie wyslal do mnie, to bym byla wdzieczna (a noz widelec bedzie chodzil) plik nazywa sie C:WINDOWSIEDLL.EXE nie wiem od czego on jest, a moj adresik to milla86@interia.pl, jakby komus sie nudzilo to niech mi wysle ;) (zaplace przy okazji w naturze, lol ;D Nie wiem dkaczego weekendy tak szybko leca, sobota rano, sobota wieczor, niedziela rano, niedziela wieczor poniedzialek i szkola… Straszne. A potem tygodnie w szkole wydluzaja sie niemilosiernie, szczegolnie jak dochodzi do tej fuckin’ srody… wszystkie najgorsze przedmioty mi w jeden dzien wlepili (fizyka, angielski, geografia, chemia, matma, biologia, polski) Nie wiem jak ja to wytrzymam do grudnia (bo miejmy nadzieje ze w II semestrze sie plan zmieni…) Dobra, wiem ze zrzedze i marudze no ale ten komp mnie dobija (bo znowu dzisiaj rano wiatraczek, ktorego chyba Luki niezby dobrze zamontowal chodzil tak jakby zaraz caly komp mial w powietrze wystrzelic, bo nie poprawilam niemieckiego (no w sumie nie musze ale moglabym dodac to wypracowanka pare zdan jeszcze..), bo jutro mam klasowe z anglia i nic jeszcze nie otworzylam, i tak smao z polskim, tle ze polski jest we wtorek… Po za tym niewyspana jestem ;p wczoraj nie dosc ze dobrowolnie (kretynka) poszlam z rodzicami na dzialke, i jeszcze zbierac jablka tacie pomagalam (i za te dobre checi dostalam jednym w leb :P) potem rundka do babci ktorej nie widzialam od dobrych 3 tygodni, potem meczyk minuto pre minuto na gazzetta.it i na #IRCu, potem Koszmar minionego lata, potem szukanie w necie fotek z meczu, poszlam spac ok 2, i gdzie ja mam znalezc czas na nauke ? ;)no gdzie ? Ja chce wakacji…