unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2003

Po notce Klaudii przeczytalam kawalek biblii satanistycznej, teraz tylko przedmowe prolog i biblie szatana i nie wiem… nie przerazilam sie, czytajac ta biblie szatana doszlam do wniosku ze czlowiek ma naprawde ogromny wybor, moze podam tylko jeden przyklad bo w sumie nie warto tracic czasu rozmyslajac nad wszystkim : Niech będzie błogosławiony człowiek posiadający wrogów, albowiem uczynią go bohaterem – niech będzie przeklęty czyniący dobro innym, którzy wzamian za to szydzą zniego, albowiem będzie wzgardzony! mozna myslec tak, mozna myslec pdwrotnie, mozna sadzic ze lepiej czynic dobra i byc ponad tymi ktorzy szydza, widziec dobro i nie przejmowac sie tymi innymi. a to ze inni stawiaja na pierwszym miejscu siebie i slawe wynikajaca z sily fizycznej a nie sily umyslu… ich sprawa, jak kto woli. dla mnie wiekszym bohaterem bedzie wielki autor ktorego dziela trafia tylko do czastki ludzi na ziemi niz wielki wojownik ktory zdobedzie swiat. ale chyba o walce slowa z bronia typu miecz czy pistolet napisano tomy, wiec nic nowego nie stworze. po to mamy w koncu wolna wole zeby wybrac to co dla nas lepsze. ja wybieram dla siebie pomnik trwalszy niz ze spizu – horacego…

taki nastroj do przemyslen mnie naszedl, byc moze dlatego ze od rana mam w glowie zdania na wypracowanie z polskiego (termin oddania sroda) o uroczym temacie : „Rozne obrazy utopii a moje wyobrazenie szczescia”, wena dopadla mnie kiedy stalam na stacji czekajac na pociag i obserwowalam poranek i pobudke zlotej polskiej jesieni skapanej w promieniach nienaturalnie czerwonego slonca. Wena przyszla napisalam 8 stron a5 i jestem powiedzmy w polowie. wiec z gory przepraszam wszystkich za forme obcenej notki. o prostu chyba zawsze przezywam to co pisze (bo pisze to co czuje.. bledne kolo ;))

a wracajac do ponurej rzeczywistosci(pisze ponurej bo poranna zlota polska jesien zamienila sie w kompletnie szare, nudne, monotonne i -rzygnebiajace popoludnie) Frau Koniarczyk na niemieckim oczywiscie zaskoczyla (a jakze) wszystkich forma klasowki ze zdan czasowych, wiec znowu pewnie najpopularniejszymi ocenami beda 3 i 2 (jak nie 2 i 1) z agnielskiego praktykantka wstawila mi i Iwonie 3 z pracy domowej (szczyt hamstwa, biorac pod uwage to ze wziela nam prace bo jako jedyne mialysmy na kartkach a reszta miala w zeszytach) no nic – w srode bedzxie zazalenie u Ulanowskiej, ma tych ocen nie wstawiac i basta. A pozniej jeszcze dostalam sliczna 2 z klasowki z ubieglego poniedzialku. Nie bylam osamitniona oczywiscie 1 2 i 3 czyli oceny jakie nigdy (no moze oprocz 3) nie pojawialy sie podczas naszych prac klasowych z angielskiego, So what do we do girls n boyz ? : fuck ou praktykantko! na szczescie to chyba byla ostatnia lekcja z nia…

a wracajac jeszcze do klimatu-tematu ;) dzisiejszej notki, wczoraj na blogu //lady-of-the-rings.blog.pl przeczytalam fajna notke, pozwole sobie zacytowac :
Być humanista. Już po immatrykulacji. Jakie to jest piekne. Byc humanista.
Nie umieć wlaczyć komputera. Przeciez jestem humanista.
Nie rozumiec podstawowych pojec z przedmiotow scisłych. Przeciez jestem humanista.
Nie umiec nic zorganizowac, rozplanowac. Przeciez jestem humanista.
Miec jedno uzasadnienie dla wszystkich swych wad. Przeciez jestem humanista.
Dziwne wrażenie mam, że tam chca wpoic mi taki tok myslenia.
Co, pani za malo reszty ci w sklepie wydala? Nie martw się o te 20 zl, jestes przeciez humanistka.
Dziś już przyuwazylam jak humanisci potrafia wszystko zorganizowac.
- Nie dostałam indeksu, bo czesc sie zawieruszyla
- Czesc ludzi nie dostala legitymacji, bo gdzies sie zawieruszyly
- Nie dowiedziałam sie w sumie niczego, bo w poniedzialek znów jest spotkanie informacyjne i tam nam powiedzs co i jak
- Nie wiem nawet kiedy zaczynam zajęcia
- Siedziałam przez 2 godziny patrzac jak panie nie radza sobie z rozdaniem legitymacji
” znalazlam przez przypadek i usmiechnelam sie czytajac to, prawie mialam przed oczami moja ukochana wychowawczynie :D taaak – chce byc humanitsa :) (a propos humanizmu, doszlam do wniosku, piszac dzisiaj wypracowanie to jakby sie rozpedzic to z kazdego, doslownie kazdego tematu udaje mi sie zrobic rozprawke jaki ten swiat jest ble, znaczy no nie do konca ble, ale podajac rozne argumenty, adekwatne do danego tematu, dochodze do jednego ogolnego wniosku, ktory trudno mi w jednym zdaniu opisac, i tak sobie dzisiaj wracajac do domu pomyslalam – hmm czyzbym odnalazla sens bycia humanista ? eureka ;))

ide, przerobic na historie po raz piecsetny w moim zyciu tezy Marcina Lutra – no coz w koncu jestem humanistka, i nauczyc sie na klasowke z PO (rozdzielili nas wiec sciaganie prawie, powtarzam prawie niemozliwe – dla chcacego nic trudnego :P) – ehh no dobra, nawet humanista powinien wiedziec ze do powstania pozaru potrzeba 3 rzeczy i tutaj cytat mojego nauczyciela od tego szanownego przedmiotu „materialu palnego, czegos czym mozna tenmaterial palny podpalic i wysokiej temperatury;)

jesli ktos przebrnal przez to wszystko wspolczuje a jesli ktos przebrnal (bez oszustw) i zrozumial wspolczuje i podziwiam :)

wasza humanistka :)

¯ Bonnie Tyler – It’s a heartache

PS. brawa dla naszych siatkarek, do pilki noznej i skokow narciarskich doszedl przez wyczyny naszych mistrzyn w ciagu ostatnich kilkunastu dni, kolejny sport ktory bede ogladac w tv – siatkowka :)

Milalam dzisiaj okropny sen, jechalam kolejka (taka jak jezdzilam w Alpach) ale kolejka z Kaska (tak jakbym wracala pociagiem do domu) niby w gorach ale tak jakby byly obok tory przy moim osiedlu, kolejka, a raczej nasz wagonik byl w oplakanym stanie, rozlatywal sie i nie wiedziec czemu w takim samym stanie byl moj plecak i on byl (nie wiem dlaczego) otwarty i nagle wypadl mi telefon (najpierw myslalam ze to okulary) wiec powiedzialam do Kaski ze musze isc po niego i ze zejde na pieszo, zeskoczylam z wagonika, poszlam w strone gdzie spadl telefon ale nie zdazylam dojsc, poslizgnelam sie i zaczelam spadac w dol (praktycznie czulam jak lapie sie jakis trawsk i jak mi ziemia wlatuje do ust) oczywiscie co sie zlapalam czegos to to albo sie lamalo albo ja sie nie utrzymywalam i sie puszczalam, w koncu, zatrzymalam sie na w maire rownym skrawku ziemi i ni stad ni z owoad pojawily sie krowy (takie same jak mnie z Paulina na gorze gobnily) no i cale stado zaczelo biec w moja strone a ja nie moglam sie ruszyc i lezalam na ziemi, pozniej nagle pojawila sie Kaska, jakis byczek zaczal mowic ludzkim losem (juz nawet nie wiem co) bo potem byla druga czesc snu, czulam sie tak jakbym byla w srodku bajki o harrym Potterze i z jakas grupa (wiem ze ich znalam ale nie wiem kto to byl) biegalam po jakims zamku po schodach w gore i w dol po gonil nas jakis facet z czyms co zabijalo zamiast dloni. Ogolnie dosc przerazajace, no i dziwne ze pamietam kazdy szczegol tego (a to sie rzadko zdarza u mnie…)

Wczoraj wrocilam dosc pozno do domu, bylam u kaski (tej z gimnazjum) pozniej razem z nia i Alina i Monika pojechalysmy do mnie na osiedle bo ich klasa miala robic ognisko,z oniska nic nie wyszlo ale i tak bylo dosc fajnie, pozyczylam Alinie plyty, i umowilysmy sie gdzies za tydzien znowu. Monika powieziala ze jakos inaczej wygladam „wygladasz jakos inaczej, tak LADNIE” czytaj : kiedys wygladalam brzydko, dziekuje ;) Natomiast Kaska z Alina doszly do wniosku ze znowu mam jasniejsze wolsy… Widocznie glupieje bo od ponad 1,5 roku nic z nimi nie obilam :)

Od dwoch dni nie bylam w szkole (tj w czwartek i piatek) bo bylam lekko podziebiona, chociaz jakby sie uprzec to moglabym isc… W piatek bylam z tata na rynku, mialam sobie spodnie kupic i dalam ciala na calej linii, facetka zmierzyla mnie w pasie, nie wiem ile jej tam wyszlo ale pozniej zmierzyla te spodnie co ja chcialam (a co byly ostatnia juz parą) no i okazalo sie ze byly o 4 cm na mnie za male, ja lekki szok, ale dobra, nie przymierzalam, poszlam do domu, wzielam centymetr (ojj urazona ambicja) zmierzylam troszke za duze na mnie spodnie…. o 2 cm mniejsze od tych na rynku (ktore mialy by byc za male 0 4cm…) i takim sposobem nie mam spodni :/ Nic to ;) pojde za tydzien do galerii.

Musze sie pochwalic, bo to byl dobry tydzien (az nienaturalnie dobry) Zaczal sie co prawda 3 z niemca ale ja juz sie przyzwyczailam ze u tej babki wyzej nie dostane nawet jakbym jej pana Tadeusza na szwabski przetlumaczyla, wiec spoko… Pozniej zapytala mnie z geografii, przez przypadek bo nie miala dziennika, wiec spytala data a ze byl 22 a ja jestem 22… Dostalam4+ wiec maxymalnie to co mozna u niej dostac :D pozniej (caly czas w poniedzialek) dostalam 5+ z angielskiego (yeah !) We wtorek dostalam 5- z pracy klasowej z baroku (Morsztyn bylby dumny jakby przeczytal co tam o nim powypisywalam :P) To we wtorek a w srode najpierw uratowalam klase przed pisaniem w formie smsow nowej wersji Nowej Heloizy ,pani byla niewzruszona dopoki nie rzucilam, najpierw ze my jestesmy zbyt wrazliwi no i po za tym Rousseau by sie obrazil, facetka na mnie popatrzyla, w klasie jeki proszace ucichly, ona patrzyla na mnie patrzyla i w koncu, dobrze, Kasia mnie przekonala, by sie obrazil ;D A w czwartek powiedziala mojej mamie ze jestem ogolnie mowiac wspaniala :P L O L A jeszcze w srode dostalam 5- z matmy!!!! JA 5- Z MATMY ! ! ! moja pierwza (i pwnie ostatnia) 5 z matmy ;) Cudny tydzien (ten taki nie bedzie, bo klasowka z niemca, z biologii, z po, wypracowanka 2 z polaka i jeszcze masa innych brzydkich rzeczy, no ale na szczescie potem juz Bieszczady i Lwow :D) Tata mowi ze to nie fair, ze ja tak po Europie sobie jezdze sesese (o wiem, dzisiaj mu powiem ze jak mnie do Wloch pusci to bedzie do mnie przyjezdzal ;) A powaznie to ja sobie postanowilam ze ta kase co zbieram nie wydam na dwa obozy do wloch tylo postaram sie zabrac (znaczy zebysmy sie zabrali) cala rodzinka :)

A jesli chodzi o komputer to niby Lukasz byl, niby ustawil mi pare rzeczy przeci wirusom, ale net na forach i wiekszych portalach i tak wolno chodzi i caly czas nie wiem czy wszystko odswierza mi sie tak jak powinno… :l
Dzisiaj probowalam sklecic nowy lay temat pilkarska reprezentacja wloch (ahh jaka ja mam sliczna tapetke :P) i takie szaro-blue kolorki, ale po sklejeniu ze soba dwoch fotek weny zabraklo :P Na razie trzeba sie meczyc z tym (a tak przy okazji to jest chyba najdluzszy lay ever ;))
¯ R. Gawlinski – O sobie samym
nie wazne w zyciu sa przyszle dni i jesli piekno zyje w nas to dajmy mu sile i pozwolmy mu trwac

pisze notki tak strasznie zadko, bo moj komp chodzi tak ze juz chyba wolniej nie mozna, i nie da rady zalogowac sie i napisac cos on-line, tylko musze najpierw w notatniku cos nabazgrac a potem jak mi sie uda dostac do miejsca gdzie sie notki dodaje, wkleic i wyslac.. Trupiarnia. Na szczescie dzisiaj Lukasz przychodzi wiec moze mu (komputerowi) pomoze :) Mial przyjsc w niedziele, ale cos mu wypadlo wczoraj dzwoni i text : „tylko nie strzelac… mialem huragan, ktory skonczyl sie wczoraj” powiedzialam ze chwilowo nie mam przy sobie broni i ma przyjsc dzisiaj. Wczoraj poszukiwalam w necie (na ile bylo to mozliwe) jakis ladnych uniwersytetow, z filologia wloska (bo nie moge sie zdecydowac- filologia polska czy wloska) od podstaw wloska jest na Jagiellonce i w Poznaniu… sie pomysli. chociaz tata jak slyszy pomysl ze moglabym w przyszlosci za granice pojechac staje sie czerwony, wczoraj nawet fajna rozmowa byla „a kto sie bedzie nami opiekowal jak bedziemy starzy ? albo kto zajmie sie pomnikami na cmentarzu ?” na to ja zaczelam wstepnie szacowac ile jeszcze pozyja :P I tutaj wychodzi brak, rodzenstwa, wszystko na mojej glowie :P Ale ja mam babcie jedna i wujka za soba :D I tak wyjade ;) W szkole maskara przychodzimy wszyscy tak zmeczeni do domow po tych 7,8 h codziennie ze juz nic sie robic nie chce, a babka od polaka chce nam upchnac jeszcze zajecia z teatroznaztwa :/ nie wiem kiedy ej.. chyba o 17 :/ Kilka waznych terminow do zapamietania : 4 X odrabiamy 2 I – kino – stara basn, 6 X jak juz pisalam wyjazd na 5 dni (jedziemy w te Bieszczady i do Lwowa :D), 7 XI koncert we Wroclawiu, 10 XI polowinki i impreza w Undergroundzie :D

Nawet cudne sloneczne cieple piatkowe popoludnie moze wygladac strasznie ponuro smutnie i przerazajaco. Tak sobie dzisiaj myslalam idac ze szkoly na przystanek ze Wspanialym nowym swiatem Huxleya, moze to wlasnie jej wplyw ze kolyszace zlote liscie na drzewach, dwoch skejtow na deskorolkach, pusty nagrzany sloncem chodnik i przejezdzajace obok trzypasmowka samochody, robily wrazenie jak z jakiegos horroru, jakby zaraz ktos mial wyskoczyc i kogos zabic, a tak naprawde nie dzialo sie nic. Przez 40 minut w autobusie przeczytalam 1/3 wiecej nie dalam rady bo myslalam ze umre od tego upalu. To nie jest zlota polska jesien tylko przedluzeie sierpnia. Nie podoba mi sie to. Zlozylam wczoraj u mamy zamowienie na czarny sweter z jakims mikroskopijnym czerwonym szlaczkiem na koncu rozszerzanych rekawow. Jutro ide z mama wlasnie po wloczke, jak sie uda spodnie, a potem przychodzi Lukasz, znowu, do kopmutera, znowu, zeby go naprawiac, znowu, bo zwariowal, znowu. Wczoraj zabawna rzecz sie stala, doszlam do wniosku ze nawet jesli kazdy czlowiek ma jakies problemy, nie wazne jakie, i np. nie wazne jak np. szare i ponure moze wydawac sie czyjes zycie, to tak naprawde najwazniejsze sa taki malenskie chwile szczescia, male, bo czekajac na jakies wilkie boom ktoe zmieni nasze zycie, na nagly przyplyw szczescia, tylko traci sie swoje krotkie i tak zycie, bo tak naprawde szczesciem sa wlasnie te malutkie, krotkie chwile przeplatane ktorymi jest zycie. I wlasnie dla takich chwil warto zyc. No i dochodzac do takiego wniosku otworzylam sobie Teraz Rocka (ktorego dopiero teraz kupilam) i czytajac artykul o Harrisie dochodze do slow : „jego zycie to przyklad, ze warto wytrwale dazyc do celu, nie poddawac sie chwilowym modom i zawsze byc w zgodzie z samym soba. Jego zycie to wspaniala lekcja dla kazdego z nas, dla tych wszystkich, ktorzy miewaja chwile zwatpienia, ze mozna odnalezc sens w tym wszystkim, ze wystarczy czerpac radosc z rzeczy malych i w pedzie dnia niezauwazalnych, bo wlasnie na nich oparty jest swiat„. I tym gazetowo-moim zbiegiem okolicznosci koncze ta notke i ide spac, albo obejrzec sobie powtorke z wtorkowego meczu, bo jestem po tym tygodniu po prostu w-y-k-o-n-c-z-o-n-a

Jutro ide na jakas msze upamietniajaca atak sowietow na nasz kraj, idzie 7 osob z mojej klasy no i aga wpisala tez i mnie, chociaz nie bylam wogole przekonana. Zobaczymy. Jutro odda klasowki z matmy, jak dostane 2 to sie zalame i bedzie trumna. Tez zobaczymy. Wczoraj dostalam lekkiej chandry po zobaczeniu Godzin (i zapewniam ze nie dlatego, ze w pierwszej chwili wogole Nicole Kidman nie poznalam) Znaczy moze nie chandry, ale hmmm chwilowego stanu wyciszenia. Potem dluuga rozmowe z tata na temat pilki. Tylko czesciowo udalo mu sie wybic mi z glowy chec zabicia ludzi ktorzy ukladaja program z telewizji publicznej. O chamskosci Polsatu juz sie wogole nie wypowiadam. Dzieki Bogu ze mam Polsat Sport, bo z TVP nastawiona wprost fanatycznie do Realu i Manchesteru, zbyt wielu interesujacych mnie meczow z facy grupowej nie obejrzalabym. Na polsacie Sport chociaz sa retransmisje jedna po drugiej i w nastepne dni (no ale oczywiscie dzisiaj, ta co mnie najbardziej interesuje jest o 3:45, ale to taki maly szczegol) Alee to w koncu Polsat Sport, ojj wkurzylam sie ostatnio jak moja ulubiona telewizyjna gejowska para Borek-Kolton (juz nauczylam mame i reaguje na ich widok smiechem chociaz wogole nie interesuje sie pilka) zrobila sobie programik o lidze mistrzow, tzn ogolnie o pilce, no i sliniac sie do siebie pokazywala pod koniec ostatnie wydarzenia z roznych lig, oczywiscie Serie A wrzucili na koniec (bo przeciez co o za liga… tylko 3 zespoly na 4 mozliwe w polfinalach…)i na koniec ta sobotnia wygrana Milanu z Bolonia, jakis tam facet gada gada, pokazuja gola na 2:1 Inzaghiego, po czym widze morde Borka ktory patrzy sie 5 sekund w ekran i potem wylatuje „ale i tak najladniejsze gole strzela Raul” No myslalam ze mnie rozniesie, niech on te swoje upodobania zachowa dla siebie, i ja nie mowie teraz o swoich sympatiach i antypatiach ale ogolnie o dziennikarskiej obiektywnosci…Tak po za tym to ja mam naprawde pecha, tata mnie wola tempem zlowia zebym do niego przyszla – Eurosport – jakis program o poprzedniej lidze mistrzow… Maldini podnosi puchar, koniec programu ! Tata idzie do mnie, ja stoje w pokoju gapiac sie w program, szukajac powtorki =, na szczescie jest o 17:30, wchodze do pokoju a tam tata z pilotem w reku patrzy na Vive plus, gdzie konczy sie teledysk do Wildest Dreams… No tylko sie zalamac. Kurde, marudna notka wyszla, a ja taki dobry dzien mialam ;) Po prostu cale 7 godzin + przerwy ofc. byly dzisiaj piekne ! Jutro bedzie jeszcze piekniej bo mam 3lekcjie no i na ta msze, no i potem tylko napisac sciage na lacine i luz, a w piatek na historii tez luz bo dzisiaj nie zdazyl zrobic tematu wiec nie bedzie pytac ;) Hmmm moze nie bedzie tak zle w tym roku ;) Dzisiaj liczylam z Sylwia tygodnie do konca semestru, niewiele ;) Aha, muszesie pochwalic 6 pazdziernika na caaaly tydzien znaczy szkolny – 5 dni) jedziemy w Bieszczady !!!! (mial byc co prawda Paryz ale ze polowa nie ma funduszy, zaczynamy na Francje zbierac teraz i jedziemy nad Sekwane w przyszlym roku) A wiec ten tydzien do konca i jeszcze dwa i Bieszczady Herzlich Willkommen, czy jak kto woli Welcome ;)

Ekhm…..

6 komentarzy

Zabije sie, ale najpierw zabije kompa… ten szczeniak mi sie nie odswierza i zamiast nowych notek czy wiadomosci na stronach widze info i notki sprzed kilku dni… Wrrr wkurzajace, szczegolnie ze jak juz odswierze jedna stroneto albo wyskakuja mi 3 nieprzeczytane notki albo pol strony newsow… Cholerstwo… Tak wogole to mi sie jakis plik w windowsie rozjebal, i jakby ktos byl tak mily i kopnal u siebie i ta kopie wyslal do mnie, to bym byla wdzieczna (a noz widelec bedzie chodzil) plik nazywa sie C:WINDOWSIEDLL.EXE nie wiem od czego on jest, a moj adresik to milla86@interia.pl, jakby komus sie nudzilo to niech mi wysle ;) (zaplace przy okazji w naturze, lol ;D Nie wiem dkaczego weekendy tak szybko leca, sobota rano, sobota wieczor, niedziela rano, niedziela wieczor poniedzialek i szkola… Straszne. A potem tygodnie w szkole wydluzaja sie niemilosiernie, szczegolnie jak dochodzi do tej fuckin’ srody… wszystkie najgorsze przedmioty mi w jeden dzien wlepili (fizyka, angielski, geografia, chemia, matma, biologia, polski) Nie wiem jak ja to wytrzymam do grudnia (bo miejmy nadzieje ze w II semestrze sie plan zmieni…) Dobra, wiem ze zrzedze i marudze no ale ten komp mnie dobija (bo znowu dzisiaj rano wiatraczek, ktorego chyba Luki niezby dobrze zamontowal chodzil tak jakby zaraz caly komp mial w powietrze wystrzelic, bo nie poprawilam niemieckiego (no w sumie nie musze ale moglabym dodac to wypracowanka pare zdan jeszcze..), bo jutro mam klasowe z anglia i nic jeszcze nie otworzylam, i tak smao z polskim, tle ze polski jest we wtorek… Po za tym niewyspana jestem ;p wczoraj nie dosc ze dobrowolnie (kretynka) poszlam z rodzicami na dzialke, i jeszcze zbierac jablka tacie pomagalam (i za te dobre checi dostalam jednym w leb :P) potem rundka do babci ktorej nie widzialam od dobrych 3 tygodni, potem meczyk minuto pre minuto na gazzetta.it i na #IRCu, potem Koszmar minionego lata, potem szukanie w necie fotek z meczu, poszlam spac ok 2, i gdzie ja mam znalezc czas na nauke ? ;)no gdzie ? Ja chce wakacji…

No i mnie ominal czwartek i 11 wrzesnia i ogladnaie telewizji wypelnionej (zapewne) programami o WTC. Przeciez chyba nie musze po raz dwusetny ogladac tych samych strasznych zdjec, patrzec na ludzka tragedie zeby pamietac o tym co sie stalo 2 lata temu… No i jeszcze co mnie juz maksymalnie rozbraja czytam program i widze co chwila film. usa. sensacyjny. i albo terrorysci porywaja rzadowy samolot, albo zwykly samolot terrozryzujac wszystkich, albo jakas bombka nuklearna ma zaraz wybuchnac, albo ktos kogos zabic,a tu wiezowiec wybucha a tu szkola a tu zbiorowe podpalenie miasteczka… No jakas zbiorowa paranoja, przeskakujac wczoraj kanaly w telewizorze wypalilam grobowym glosem do mamy (ktora widzac wlasnie zapowiedz filmu gdzie sie wszyscy zabijaja i jeden czlowieczek ratuje swiat – ze musi to obejrzec) oni sami sie prosza… az sie w koncu doczekaja, tylko jestem ciekawa czy wtedy pojawi sie jakis Amerykanin ktory cala planete uratuje… Ehh koncze temat. Wczoraj sobie po raz pierwszy w tym tygodniu (nie liczac Idola) wlaczylam telewizor na Wejscie Smoka, ehhh fajny byl facet (Bruce Lee jakby ktos nie nadazal ;)) szkoda ze zginal… Jak zdejmowal koszulke to budzily sie we mnie mysli ze moze wypadalo by zrobic cos ze swoimi miesniami (a wlasciwie brakiem ich widocznosci < to chyba nie jest po polsku..) ale to chyba nie wypali bo moja silna wola konczy sie na : „najpierw zrobie matme potem wlacze komputer” A a propos matmy, miala byc w czwartek klasowka, na czwartek umiala, Pawel przelozyl na piatek bo na czwartek nie umial, w piatek byla, a mnie na przerwie przed matma tak strasznie zaczela bolec glowa ze myslalam ze nie wyrobie, no i z taka bolaca glowa musialam „ukochane” zadanka rozwiazywac… Nie zdazylam zrobic ostatniego na 5, zobaczymy czy w tych wczesniejszych zadnego bledu nie zrobilam (co przy mojej wiedzy z tego przedmiotu jest dosc malo prawdopodobne… no ale wiara czyni cuda podobno :))
Ogladalam sobie w tym tygodniu maniakalnie The Ring (znaczy wybrane momenty) wczoraj Oszukac Przeznaczenie II i zastanawiam sie czy Lukasz wgral m jakies filmy gdze nie ma trupow ;) Az mi sie kojarzy Kuba Wojewodzki spiewajacy do Eli „sa takie dni kiedy martwym chcialbym widziec cie” izastanawiam sie czy to nie pasuje do relacji ja-Lukasz ;D No ale miejmy nadzieje ze nie ;) Przy okazji Kuby i Eli – jak juz mowilam na Idola sobie patrze, takie mile odstresowanie – jednak sa ludzie ktorzy gorzej spiewaja ode mnie, ale tez lekkie zalamanie.. niektorzy ludzie w tym kraju sa po prostu tak glupi ze az smieszni… Co do jury, Pudel (;P) czyli Malenczuk mnie wpienia, chyba za bardzo obraza ludzi, po za tym, w tym Poznaniu ubral sie.. no… z deczka fatalnie i patrzec na niego nie moglam… Szczegolnie jak machal tymi wygolonymi pachami.. oblecha… Natomiast Prokopa nie mozna nie lubic, szalenie sympatyczny… na rowni z Leszczem go stawiam :)
PS zacial wam sie kiedys telefon komorkowy czy tylko ja mam takie szczescie ? Bateria wczoraj wysiadla a ten gnojek zamiast sie wylaczyc zrobil sobie jakby print screena gdzie bateria byla do polowy i nic sie wlaczyc nie dalo bo byla blokada klawiatury… Dopiero dzisiaj rano tata trzymal na tym przycisku co sie wylacza przez 5 minut (!) i wtedy sie chamek wylaczyl i (na szczescie) wlaczyl… Chamstwo rzeczy martwych ;D
¯ Wildes Dreams – Dance of Death – Iron Maiden

no topic

6 komentarzy

(tak przy okazji why w komentarzach do poprzedniej notki wyskakuje mi „Przerwa konserwacyjna” ? )
Coraz bardziej te dni są w szkole pokrecone.. fuckin crazy, jakby to Bruce powiedzial. Lol, a przy okazji od wczoraj hobbistycznie wychwytuje na forum teksty „metallica is dead for a long time now” hehe lol, wojna jakas ;)
Wczoraj nie mialam ochoty pisac tego fuckin listu na niemiecki i dzisiaj po szkole biegalam ze sztucznymi (?) lzami w oczach dlugopisem i kartka papieru zlewajac z Dorota i starajac sie napisac chociaz jedno poprawne zdanie (z negatywnym zapewne skutkiem ;) co wykarze Frau Koniarczyk)
Zlewka byla na maxa dzisiaj na lacinie jak musialam isc do tablicy nie slyszac swojego nazwiska, nie wiedzac zupelnie o co chodzi i co mam zrobic (tak to jest jak sie siedzi z Kacp(e)rem lol) Na szczescie moja klasa jest kochana i zrobila wszystko za mnie ;) Pawel opowiadal durne dowcipy z cyklu przychodzi facet do faceta i sie przedstawia : czesc jestem Rambo, a ja Rambo Rambo i ida dalej…. Szymon pobil sie ze skinami za szkola i wyladowal u pielegniarki, z Przemyslawem (;)) i Mateuszem mielismy staly temat : czy Szymon z Pawlem rozdziewiczyli juz nowego – Kornela – jak to robili ze wszystkimi chlopakami w klasie… z Kamila natomiast rozmawialam o klasowej telenoweli (Kamila jest corka Mateusza, Mateusz ma oprocz tego jeszcze 3 corki, zony nie ma bo ja zrzucil ze schodow bo byla bigamistka i zona Jacka (Dzacka), oprocz tego kocha sie w Natalii nie wiedzac o tym ze jest jego wnuczka gdyz Sylwia czy tez Kamila sie puscila (z niewiadomo jeszcze kim) – jednym slowem w szkole normalka :)
¯ Gates of Tomorrow – Dance of Death – Iron Maiden

W szkole masakra – n u d y. Mialam caly czas w glowie w/w refren z Rainmarkera (aha po przesluchaniu kilkakrotnym plyty jestem pod jeszcze wiekszym AH niz wczoraj, ale to tak na marginesie ;)) Chyba nie ma osoby w klasie ktora nie chcialaby juz wakacji… PO – nudy jak zwykle, ale zlewalam sobie z Mateuszem wiec bylo nawet spoko, na informatyce wlazlam sobie do netu i na blogu przeczytalam komenta Goski ze Zgierz to dziura (LOL jakbym nie wiedziala ;)) Ale zapytalam sie taty gdzie doklaniej byl ten koncert Iry (bo on byl) no wiec, byl w takim miejscu ze ja tam moze z raz w zyciu bylam chociaz i tak nie kojarze (lol) wiec mial prawo jak dziura wygladac :P Angielski zlecial, Historia… On mnie dobija, najpierw gada zebysmy u dyrektorki odwolywali wszystkie swieta i wyjscia do kin/teatrow bo powinnismy chciec jak najwiecej godzin histrii,a gdzis sam zamrnowal 38 minut na gadke o tym nauczycielu maltertowanym w Toruniu < no i ofc. po raz kolejny wyszlo ze mlode spoleczenstwo jest banda tchorzy, nie umiejacych sie sprzeciwiac, zdemoralizowana grupa , bez zadnych dobrych wzorcow.. Nie zebym ja kogos usprawiedliwiala (a juz na pewno nie tych debili z Torunia) no ale facet moglby az tak nie uogulniac sprowadzajac jakas klase z technikow do wszystkich 18 latkow…. Religia, potem pomoc w pociagu chlopakowi ktory byl bez biletu i mial kitke (lol) Juz wyjasniam : stoje sobie w przejsciu miedzy przedzialami i sobie nad czyms mysle obok mnie jakis „misiu” powiedzmy ze dwa lata mlodszy slucha walkmana, i nagle wbiega chlopak z rok starszy z tak fajnie zwiazana kitka i wygladajac pyta sie czy jest/byl/bedzie kanar. Bo on ziwnym trafem nie mial, tak sobie rozpoczelismy pogawedke o tym ze ostatecznie moze schowac sie do kibla bo tam nie zawsze sprawdzaja ;) Nasza rozmowa byla „nadzorowana” przez ciagle spojrzenie „miska” smiesznie to bylo ;) Jak dojezdzalismy juz do tsacji to oczywiscie napatoczyl sie kontroler – ludzkie „szczescie” – wiec ja troszke dluzej niz zwykle zaczelam szukac swojego portfela a pozniej biletu – i dzieki temu moj nowy znajomy swobodnie wyszedl z pociagu :)
Teraz jestem cala happy bo dzieki Imeshowi (thx Erka :)) koncze sciagac soundtrack do Piratow z Karaibow (no sorry ale za 60 zeta w sklepie – troszke przesadzaja… ) Osobiscie wolalabym sobie kupic orginal – ladna plyta, ksiazeczka.. ale jesli mam wydawac 6 dych.. no sory – i oni sie pozniej dziwia ze piractwo w kraju sie powieksza… Jak oni innej alternatywy nie daja.. (no dobra – obnizenie cen polskich plyt – moze i troszke pomoglo ale z tymi zza granicy to jest jedna wielka paranoja..) Hmm skoro jzu zrzedze to jeszcze jedno napisze – taka mysl mi na polskim przyszla – przy okazji przypominania sobie przypadkowMikolaja Doswiadczalskiego – Krascickiego – i opgolnie poczatkow powiesci… Wtedy ludzie / autorzy mieli fajnie (znaczy no moze nie XVIII wieczni – ale wczesniejsi) piszac jakas powiesc mogli swobodnie zalozyc ze gdzies za Starym Swiatem, za Nowym Swiatem jest jeszcze COS, gdzie mieszkaja lilipuci, olbrzymi, smoki etc Nieskonczone pole do wyobrazi – dzisiaj zeby cos takiego powstalo to albo to musi byc inna planeta, inna galaktyka, albo chociaz innych wymiar naszej planety… Niby mamy wszystko „u siebie” odkryte – ale czy przez to nie stracilismy czegos ? Taka tam moja mysl na dzis, mysl fanki XVIII w i przygod drewnianymi statkami po niezmierzonbych oceanach

Zalegle i dzisiejsze Daily Double
Sunday, September 7, 2003
1. Have you ever cried while reading a book or watching a movie?
tak, tak, taaaaaaaaak, Ksiazka : kamienie na szancie, wladca pierscieni – powrot krola, film..o lot of… breaveheart, patriota hmm teraz wiecej nie pamietam, ale naprawde kilka takich bylo…
2. How long have you had your current computer?
od 2000, dokladniej gdzies tak od sierpnia (staruszek hehe)
Monday, September 8, 2003
1. How many DVD/VHS do you own?
duzo…
2. What colour of pen do you normally use?
czarny
Tuesday, September 9, 2003
1. Which commercial cracks you up?
ni jadam, od jakiegos roku (lol) no nie liczac pringelsow zartych tonami przez wszystkich na obozie ;)
2. Which family member do you look like the most??
do nikogo nie jestem podobna (znaczy to jestem taki zlepek wszystkich) i dlatego tez caly czas utrzymuje ze mnie pomylili w szpitalu ;D

a no i na koncu : BIG THX DLA NIKKI ZA PLYTKI :D
Lol, tata odebral jak ja akurat wychodzilam, wiec rzucilam mu tylko jak powiedzial skad przyszla paczka ze to na pewno koncert z Katowic, gdy przyszlam do domu powiedzial ze plyty nie dzialaja (LOL) dziecko na wiezy puscilo, to odpalam kompa i go wolam… jak mu galy wylecialy (lol) w zyciu by sie nie domyslalil ze to z obrazem jest :) CUdo, dzisiaj sobie cale a nie tak jak wczoraj czesciami oblookam – thx Nikkus THX :D Jestem dluzniczka :D

Let me tell You a story to chill the Bones about a thing that i saw….

Tak, tak, o płytce dzisiaj będzie. Tak od wczoraj do mnie nie dochodziło, obejrzałam sobie spokojnie Wojewódzkiego (Jeeez ale on ma teraz gitowskie studio… Mania fotografowania wszystkiego jak te jego gigantyczne swietne fotki zobaczyłam) razem z Rokitą obejrzałam. (ja tam do tego faceta nic nie mam, i ogólnie lubię słuchać jak pytania w komisji zadaje…) Potem Óczyłam się tego opowiadania z angielskiego, i poszłam spać. Dzisiaj na szczęście (moje) niemieckiego nie było, więc szłam na 9. Geografia – nudy, Religia – gadaliśmy o tym nauczycielu maltretowanym przez uczniów i nawet ciekawie było. No i potem dwa angielskie, na jednym byliśmy razem więc jakaś nudna gra, a na drugim zaczęła pytać z tego wypracowania (zapytała dwie osoby, reszta kiedy indziej bleh) Ale pokazało się zgranie naszej klasy, tamta grupa usłyszawszy ze może iść do chaty, oczywiście sobie poszła, zostawiając nas na pastwę Ulanowskiej i jej pytania (a prosiliśmy żeby dla nas zostali.. PIGS) Potem przy wyjściu Andrzej z IVf wręczył mi 15 zł (za książkę… hyhy sprzedawać ksiażki czwartoklasistom.. czy takie cuda dzieją się tylko w mojej szkole ?? ;)) No i z 55 złotymi w portfelu pojechałam do Galerii Łódzkiej, do Media Markt w celu kupienia wiadomej płyty ;D (49,99 poszło…) Od razu mówię, okłądka w.g mnie do dupy, chyba najgorsza jaka była do tej pory. Niech wszyscy sobie mówią co chca ja nie lubię grafiki komputerowej (znaczy sztucznych stworzonek etc.) Jakby to było narysowane tak jak na każdej innej płycie Maiden byłoby gut, bo pomysł wypasiony, ale tym stworom obok Eddiego (bo Eddie na szczęście wygląda w porządku) mówię NIE ! Na szczęście dalej jest o wiele lepiej. Ta gwiazda – krąg na płycie jest zaczepisty, bardzo mi się podoba, tak jak i to że na płycie nie ma żadnych napisów, tylko właśnie ta gwiazda…A książeczka wewnątrz, w przeciwieństwie do tego na zewnątrz króluje, chyba jedna z lepszych. Mniami – zamek, i zdjęcia starą zasadą – najpierw cała grupa a potem kolejno każdy obok tekstów. Te fotki to dla mnie małe dzieła sztuki. Szczególnie te rozymte gołe babki – zjawy. I te takie orientalne wzory po tej części gdzie są teksty… Jeśli chodzi o książeczkę – mistrzostwo. (Więc tym bardziej nie mogę zrozumieć dlaczego skoro z taką dbałością potraktowano środek, tak połowicznie zajęto się okładką…) No a teraz najwazniejsze. Czyli muzyka. Jeszcze jej do samego końca nie przesłuchałam, leci 10/11 piosenka. Ale już ją kocham. Wildest Dreams do którego miałam opory na początku, Rainmakera, No more Lies (to ma być na koncercie bo chcę sobie pokrzyczeć „no more lies, no more lies ;)) Age of innocence, Dance of Death < jeśli po pierwszym przesłuchaniu stawiam ją na równi z Afraid to shoot strangers czyli jednym z moich przykłądów na piosenkę idealną to o czymś świadczy :) Ogólnie jestem pod mega pozytywnym wrażeniem, i nie wiem jak przeżyję to ze zaraz tata mi ją zabierze zeby sobie przesłuchac… (wrrr) Jeszcze jednym plusem tej płyty jest to że jest tematyczna, znaczy nie od sasa do lasa tylko mniej więcej w jednym klimacie są teksty. Kocham takie płyty – These Days, Brave New World, teraz Dance of Death
Ah, no więc ogólnie jestem cała happy i kończę już :) (idę się Óczyć hyhyhyhy, zanim mi przejdzie ochota :P)

I know what i want, and i say what i want and no one can takie it away !


  • RSS