Mam ochote na Gawlińskiego, a raczej na jego teksty. Cos w nim jest, cos jest w tym ze mowi ze kiedys uwazal sie bardziej za teksciarza niz za muzyka, cos jest w tych jego tekstach, cos takiego ze moge sluchac i sluchac… Dzisiaj szczegolnie, przez ten dzien, szary, ponury, smutny, jesienny. Lubie takie dni. Mama mowi ze wtedy nie ma na nic sily i najchetniej polozyla by sie do lozka i spala. Ja wprost przeciwnie, w takie dni jak dzisiaj, nabieram ochoty do zycia, a w glowie rodza sie setki mysli, o wszystkim, o niczym, madre, glubie, jakies, nijakie, smutne liście opadają z drzew…
bylam pod szkola, 10:30, poniedzialek, aula, koniec i poczatek, kolejne zmagania, kolejne porazki, kolejne sukcesy, kolejny krok w drodze do… no wlasnie, czego ? Searching for the road looking for a home in the great unknown…