unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

lucky day ?

6 komentarzy

Szlag by trafił tą interię, raz jest, pięc razy jej nie ma…. Ale walić ja nie o tym, byłam w Tuszynie, dzisiaj tam dość pusto było więc zakupy małe, za tydzień sie jeszcze pojedzie (10 minut w tą czy w tą ;D) nie ma to jak mieć dobre miejsce zamieszkania…. hehe a wczoraj marudziłam że mieszkam w dziurze, kawałek wczorajszej rozmowy, przedstawiajacej jak Polacy „kochaja” swoje miejsca zamieszkania :
(…) cRaSh
no widzisz jak masz fajnie
cRaSh
na mom osiedlu srednia wieku to 60lat wiec mam male szanse na siec osiedlowa
Gina
60 ? fatalnie…. jakby bylo z jakies 80 to dlugo bys sie nie musial martwic (…) czy Lublincity ?
cRaSh
(…) i jakie city?….dziura raczej
Gina
dziura to kociaczku zgierz
cRaSh
bo w lublinku nie bylas, zreszta kazda dziura w lodzkim jest miastem dla aglomeracji w lubelskim (…)

Ale teraz jestem nawet w stanie zmienic zdanko, bo zakupilam sobie dwie (na spole z tata niby…) dwie koszulki Maiden, jedna taka a drugiej nie pokaze, bo nie z serii oficjalnych, Eddie na harleyu, robi wrazenie hyhyhy, potem zajechalismy sobie pod Galerie Lodzka, pognalam na ostatnie pietro do Empiku, pytam sie w informacji czy maja bilety na mystic fstival, pokazuja ze bileteria 5 metrow obok przelaze miedzy kasetami pytam sie babki a ona, chwileczke, ale jeszcze nie przyszla jakas fuckin Marzena zajmujaca sie takimi sprawami, to ide poogladac sobie kasetki, kiedy jestem przy Dwoch Wiezach podlazi mlody facet i sie pyta czy w czyms pomoc, mowie ze nie, a on czy chcialam kupic bilety (nie ma jak siara) mowie ze tak, podlazimy, wydusilam jakie chce, i biletiron.jpg szukam wzrokiem portfela … znaczy taty, kupilismy dwa bilety, i hyhy uwaga, ja na plyte tata na sektor (bo on mowi ze drugiego na plycie nie przezyja ;P) czyli podwojny git, nie bede musiala na niego uwazac tylko sobie sama szalec na tafli (YEAH!!!!) facet szuka biletow szuka szuka… i….. okazuje sie ze to… FAN, cos sie zgadali ze tez siedzial w czerwcu (nie w wiezieniu tylko na sektorach :P) potem wypalil ze byl w 2000 na brave new world tour, to go tatusiek zatkal i wypalil ze jak byl w Lodzi w 87 to tez na sektorach (hehehe) jak milo takich ludzi spotykac (a facet nie powiem… calkiem calkiem ;D) Potam zakupilam sobie Dwie Wieze, ktore juz obejrzelismy cala rodzinka, i jak jeszcze dzis wieczorem Milan wygra z Porto to ja moge nawet w sobote isc do szkoly na klasowke z biologii ;P ehhh life’s beautiful :D Mystic Festival rulez ! No i Bruce rulez, ostatnio nic nie robie tylko pokazuje w kolko tacie jego wywiad dla jakiejs finskiej czy szwedzkiej, w kazdym badz razie „zimnej” tv jak opowiada o tym ze jak byli w Polsce w ’84, jak nasz kraj byl pod „skrzydlami” Rosji to publicznosc byla tak fantastyczna no i do tej pory nic sie nie zmienilo, mowil tez ze w tym 84 jak byli pijani w ktorys tam dzien to ich ludzie zaprosili na swoje wesele zeby im zagrali, no i poszli i zagrali :D a potem jest jeszcze urywek z 84 jak przeyjezdzaja LOTem na okecie jak ich mundurowi sprawdzaja i takie tam :D cudne to jest :) Jak mi dysk powieksza (wczoraj Lukasz nie przylazl :l) to moze gifka zrobie :)
Daily Double
1. Have you ever met up with someone who you originally met on the internet?
Yes :) panią :) i jeszcze jednego czy dwoch gostkow :)
2. Do you have any unusual hobbies or talents?
oczywiscie ze nie, znaczy nie wiem, nie chce mi sie myslac, mam strasznie duzo roznych zainteresowan, byc moze dla kogos wydawac by sie mogly niezywkle, dla mnie wszystkie sa zwykle, bo moje :)

I left alone my mind was blank
I needed time to think to get the memories from my mind
What did I see can I believe that what I saw that night was real and not just fantasy

Mam dziwne sny ostatnio. Kilka dni temu śnił mi się koncert Iron Maiden, nie ten co był, tylko ten co będzie (bliety, muszę kupić bliety, fuksiara Nikki już ma ;) ) Potem śniło mi się coś z JBJ, a dzisiaj miałam dwa baaardzo dziwne sny, jeden ze zlotu Milanistów o tyle to dziwne że po pierwsze sie tam nie wybieram, po drugie niby w Krakowie a ten „moj” Krakow jakas wioske przypominal, i jakis pensjonat, a oprocz tego byla tam crazy Magda – kolezanka z zeszlorocznego obozu ze Schwarzwaldu (ktora ostatni raz widzialam w sierpniu 02) Byc moze mialo na ten sen wplyw ze jutro jest mecz, a Magde widzialam na zdjeciach ktore wczoraj wywolalam i na kilku byly jeszcze te z zeszlego roku. Natomiast drugi sen byl z deczka przerazajacy, i nie mam pojecia skad zaswital mi w glowe… Cos z koncem swiata, stada zwierzat biegnace z lasu daaaleko za miastem przez moje osiedle (mala niejasnosc – przebiegaly przez m,oj blok a blok jakos stal…) kolorowe niebo, jakby zaraz miala lunac strikte alpejska (hyhy szpanuje :P) burza, i ogolnie jakies przerazenie wiszace w powietrzu, ja sama w mieszkaniu z mama i przerazeni sasiedzi na balkonach, wiem tylko ze jak sie obudzilam i spojrzalam na jasny dzien (9:30, polozenie mojego pokoju sprawia ze ta „nieludzka” pora to poludnie) zrobilo mi sie troche lzej, nie lubie takich snow, czlowiek nawet sobie pospac spokojnie nie moze, tylko sie denerwuje :l Co najgorsze nie wiem skad takie sny (znaczy, wiem, moj stupid mozg ;)) ale nevermind ;) Jutro big day, mecz jak powiedzialam i dwie wieze w sprzedazy ! a rano byc moze wybierzemy sie do Tuszyna, na BIG zakupy !
Daily Double
1. Describe your dream home.
Nad morzem, najlepiej jakims urwiskiem, duzy, wielkie okna, salon na wode, wielki kominek, wielki salon, na dole z laczona kuchnia, na gorze mnooostwo pokoi i wieelka lazienka :) to do mieszkania z kims ofc ;) Albo : mele przytulne mieszkanko w jakiejs starej kamienicy we Wloszech ;)
2. Have you ever been on a diet? Was it effective?
zalezy, czasem : tak, tak, czasem tak, nie ;)
¯ fear of the dark – rock in rio – iron maiden

Mam ochote na Gawlińskiego, a raczej na jego teksty. Cos w nim jest, cos jest w tym ze mowi ze kiedys uwazal sie bardziej za teksciarza niz za muzyka, cos jest w tych jego tekstach, cos takiego ze moge sluchac i sluchac… Dzisiaj szczegolnie, przez ten dzien, szary, ponury, smutny, jesienny. Lubie takie dni. Mama mowi ze wtedy nie ma na nic sily i najchetniej polozyla by sie do lozka i spala. Ja wprost przeciwnie, w takie dni jak dzisiaj, nabieram ochoty do zycia, a w glowie rodza sie setki mysli, o wszystkim, o niczym, madre, glubie, jakies, nijakie, smutne liście opadają z drzew…
bylam pod szkola, 10:30, poniedzialek, aula, koniec i poczatek, kolejne zmagania, kolejne porazki, kolejne sukcesy, kolejny krok w drodze do… no wlasnie, czego ? Searching for the road looking for a home in the great unknown…

No i jestem chora, chorutka, choruteńka ;) Nooo może bez przesady, ale dzisiaj lezalam caly dzien w lozku i popijalam jakies ziola :P Jutro musze sie zebrac i pojechac do Tesco po odbior zdjec (mmmmusze je pierwsza obejrzec i ukryc przed starszymi te „nie nadajace sie” do ogladania ;)) Qrde nooo, nie chce byc chora do szkoly :(
Ogladalam z tata Asterix kontra Kleopatra i znowu sie lalam, ten film potrafi rozbawic czlowieka ;) Teraz czekam na mecz WIselki ogladajac jakiej zawody lekkoatletyczne, i leje z komentatorow, lalam to ja dzisiaj bardziej jak poczytalam sobie teksty z tej strony, polecam ;)
Pisalam kiedys o mojej chrzesnej ? Chyba nie, pewnie dlatego ze baaardzo rzadko ja widuje, czasem rzeadziej niz raz na rok ! (shame… shame on me…) A kobitka kocha mnie jak corke, sama ma dwoch synow i … nadprzyrodzone zdolnosci (serio serio) Nie wiem dokladnie gdzie pracuje, jakies masaze lecznicze czy cos gdzies w Lodzi, natomiast wiem ze jak tylko dotchnela w piatek mojej mamy, to powiedziala jej wszystko to, co lekarzom zajelo pol roku. Pewnie 3/4 czytajacych mi nie uwierzy, ale co tam, ja w sumie tez nie moge za bardzo uwierzyc, raczej nie moglam, wiem ze tata kocha ja jak siostre ale w glebi serca sie jej boi i sie nie daje dotykac, wiem ze po moim powrocie w piatek zrobila mi masaz plecow (bo wujek ja spotkal w Lodzi i powiedzial zeby przyszla do babci, bo ta caly czas do siebie po tej operacji w kiwetniu, dochodzi…) i powiedziala mi tylko dwie rzeczy z takim mega milym usmiechem, skrzywienie kregoslupa (hyhy) i wrazliwe serce ;) Nie wiem co o tym myslec, wiem tylko ze jak ona na kogos patrzy, to kazdy czuje jakby ona znala tego czlowieka na wylot, dziwne, uczucie, bardzo dziwne… Ale przyjemne. Dzisiaj znowu byla u babci, i dala mamie, taka figurke aniolka (ze niby to ja :P)dla mnie, na szczescie Sliczny… (ten aniolek, nie ja ;)) Blond wlosy i niebieskie oczy, to tyle jesli chodzi o podobienstwa, bo ja do aniolka mam daleko ;)
To tyle. Mama wlasnie weszla, z pytaniem czy zjem lososia. Eh, nie jem ryb, nawet karpia na Wigilie troche pogrzebie widelcem i podrzucam jakiemus osobnikowi plci silnej do zjedzenia ;) Nie lubie i juz :P
Z takich codziennych spraw to jestem w szoku bo internet chodzi mi teraz w takim tempie ze WOW (tyle ze tymczasowo interia nie chodzi co mnie z deczka irytuje :l)
Dobra Daily Double i spadam, bo przynudzam (to przez ta chorobe… wybaczcie i zyczcie mi zdrowka hyhyhy ;] )
1. Which TV commercial annoys you the most?
wszystkie telekomunikacji polskiej, co by ci ich spece od reklamy nie wymyslili, ja i tak poirytowana bede :P
2. What song are you sick of listening to?
Ka – ching, czy jak tam to leci, już mam dosyć, wszędzie to słyszę, juz od daaawna

No i chyba sie zaprawilam… Nie wiem czyto z powodu zmiany klimatu, czy z tego ze w tym 3 * – kowym osrodku cieplej wody nie bylo i sie 4 osoby na sam koniec wylozyly ( w tym opiekunka) w kazdym badz razie czuje sie tak jakbym miala byc chora… Fatalnie, bo nie chcialabym zaczynac szkoly z grypa :-l Wczoraj przyszedl do mnie Lukasz naprawiac kompa… Wkurzylam sie troszke, bo mama mogla to zalatwic jak mnie nie bylo… NIe lubie jak ktos w moim kompie grzebie :( Ale nie bylo tak zle… Oprocz tego ze Lukasz po wykryciu kilku (872) pilkow szpiegujacych, i w sumie 1,8 GB smieci na dysku C powiedzial ze nie ma pojecia jak ten komputer wytrzymal ponad rok i nie zdechl po prostu… (brawa dla mojego kompka :P) Tyle ze po kasowaniu tych smieci, siadl internet, i dopiero dzisiaj przyszedl sie z tym meczyc. A dzisiaj bylo jeszcze weselej, format, dysku C, instalacja windowsa, tymczasowy brak gadu-gadu i cos czego odnalezc sie juz nie da – ‚ulubione’. W czwartek wizyta bedzie ponowna (miejmy nadzieje juz ostatnia, bo ile mozna moj komp meczyc..Bede miala powiwekszony dysk do 80 GB no i jak ‚bede dobra’ to bede miala wszystkie serje ‚Sopranos’ na tym dysku, gratis ;) Wogole dzisiaj mega wesolo bylo, z Lukaszem zawsze tak jest, a jaka zabawe mialam, jak on z mama podlaczali te wszystkie przewodziki do kompa ‚wsadz tutaj’ etc ;) „mloda zalewa” skomentowal tylko Lukasz a gdy skonczyli i ja glosem osiolka ze Shreka krzyknelam ‚ja chce jeszcze raz’ zastrzelil mnie palcami :) Fajnie jest miec takiego znajomego studnenta, ktory wszystko, doslownie wszystko potrafi zrobic z kompem i jeszcze wszystko (… doslownie wszystko ;)) potfari znalezc w necie :D Czeka mnie dzisiaj ogladniecie 2 filmow i jedna serie serialu, ktory podobno wszystkich ktorzy go zobacza wciaga ;) To tyle. Mialam dzisiaj od rana jakis taki dziwnie, melancholjnie, smutny nastroj, ale teraz jak widze swojego miska, grajacego znow, szybko, sprawnie i ogolnie very gut, to siem ciesze i moge ze spokojem w sercu poodnajdywac utracone, ulubione stronki,powgrywac programiki (jejq.. jestem bez zadnych graficznych w tej chwili na kompie O_O) i porobic tego typuinne smieszne rzeczy :) ‚c ya sooooon :)

aaa no i jeszcze Daily Double
1. Which music video do you think is the most inappropriate?
Czy moj inglisz jest na tyle dobry i slowo inappropriate odczytuje jako ‚niewlasciwy’ ? jesli tak to walimy… hmmm pustka w glowie, ale z ostatnich to powiedzmy Jenny Lopez i I’m Glad, tyle filmow zmiksowanych i jeden wielki skaczacy tylek… to nie dla mnie ;)
2. What online games do you play?
nie gram…. nooo dobra, zanim zdobylam Championship Managera popykalam sobie troszke w to, ale to sie raczej nie kwalifikuje ;)

w ramach rekompensaty za wczorajsza mega długą notkę, dzisiaj będzie mega krótko… Byłam na Terminatorze 3 i jestem pod big wrażeniem. Bałam się że 3 część po tylu latach będzie kiepska… A mogę powiedzieć teraz tylko tyle, jeszcze nigdy terminator nie był tak zabawny a John tak przystojny ;) Arnold na gubernatora, a wszyscy którzy nie widzieli jeszcze Buntu Maszyn, do kin :)
Daily Double
1. If you could learn any language, what would it be?
hehehe italiano, ale się już uczę, więc pytanko – nie dotyczy – ;)
2. What kind of grades did/do you get in school?
wszystko co było możliwe do dostania, dostałam ;P

Pierwsza sprawa – dla kogoś anonimowego – very sorry – sama bloga skasowałam, nikt tego nie musiał robić za mnie ! Ale to tak na boku… Wróciłam, mam tyle do opisania, że chyba nie napiszę nic, żeby nie zanudzić i Was i siebie (chociaż znając życie zaraz z tego kilometrowa nota powstanie…) Nie hędę może pisała o całości obozu, o tym jak było fajnie, tylko raczej rzucę hasła typu : mieszkałam na górze w hotelu Alpenrose na 1550m codziennie zapitalaliśmy kolejką i potem kawałek pod górę na pieszo, zapuściłam się kiedyś z koleżanką na szczyt i w drodze powrotnej gonił nas… wściekły byk… Zachowanie kucharza każdy przeciętny prawnik uznałby za molestowanie mnie i dwóch innych dziewczyn… Po raz pierwszy w moje urodziny (dzięki za zyczonka) 60 osób zaśpiewało mi 100 lat, powiesiło w pokoju olbrzymi napis ’100 lat Kasiu’ i kupiło butelkę ginu (75% ;D) Piwa się nie piło, piło się wino, dobre wino :) Były kłótnie, były śmieszne sutuacje, wróciłam do domu z telefonym grubszym o parę numerów, duszą bogatszą o kilka fajnych znajomych i z ogólnie poytywnym wrazeniem wyprawy… I o ile mówiłam jeszcze tak niedawno że kocham morze ponad wszystko, to ten obóz, dał mi do myślenia, morze daje wolność jeśli jest się gdzieś na wodzie, ale nie da takiej satysfakcji, jak wdrapanie się na jakiś wysoki szczyt, ostatkiem swoich sił i spojrzenie na świat i wierzchołki gór skąpane w chmurach… Coś niezwykłego :) (ps. Days – alpy pozdrowione :))
Z rzeczy które opisać MUSZĘ to to, że byłam we Włoszech… HA, nieplanowana wycieczka, pieprzyć ze w największym z mozliwych upałów i z czasem wolnym w czasie sjesty… Zjadłam włoską pizzę, poznałam 3 włochów, zostałąm wraz z koleżankami wyrzucona z jednego lokalu przez przemiłego Włocha (wiem że to dziwnie brzmi, ale opiszę kiedy indziej :) Moczyłam nogi w Adriatyku razem z pływającymi tam meduzami… no i robiłam jeszcze wiele innych rzeczy, których nie mam siły teraz opisywac :) Jedno wiem na pewno… Po tych mega czystych Niemczech i takiej samej Austrii, po tym całym porządku zielpunktachm, billach etc. Z całym przekonaniem wybieram moje Włochy, te papierki na chodnikach, butelki na schodach (hehe a niby Polacy to pijacy :P) szalonych kierowców, gwar na ulicach, upał.. no wszystko… 3/4 obozu marudziło na Italię, dla mnie to był najwspanialszy dzień obozu :) I juz wiem ze tam wrócę, nie tylko w przyszłym roku ale i później, kolejny mój taki mały-duży cel w zyciu… W dzień wyjazdu mama mi mówiła że rozmawiała z wujkiem i on chce mmnie wysłać na studia do Stanów… Nie dam się. Po pierwsze nie chce zeby mi ktokolwiek w czymkolwiek pomagał, po drugie, nie chce Stanów, chcę Italię :) I mówię to naprawdę powaznie… Oprócz tego wczoraj zakochałam się jeszcze w Wiedniu… Ale w tym mieście sie chyba kazdy zakochuje, ktokolwiek postawi w nim swoja nogę…
Szybko zleciały mi te dwa tygodnie, za szybko, pięknie, bajkowo, w otoczeniu Alp, takich jakie tylko widziałam na obrazkach, strumieni górskich, wijaćych sie dróg… Tego wszystkiego… Smutno było mi opuszczać pokoik w Alpenorse, z okna mojego bloku takich widoków mieć nigdy nie będę… I sumtno mi było tym bardziej, gdyz wiem że pewnie juz nigdy do Kartynii nie wrócę… Ten obóz nie był idealny, przez kadrę szczególnie, ale i tak bedę wspominać go mega miło… Jutro idę wywołać zdjatka, poskanuję moze trochę i podzielę sie tymi widoczkami… A w szkole… a wszkole zapiszę się na włoski, w pokoju zaraz powieszę pocztówki, potem zdjęcia i będę się jeszcze dłuuugo delektować tymi dniami na południu Austrii…
Pokój zastałam całkowicie zmieniony, tak jak sie spodziewałam, mam chyba mniej miejsca, ale za to bardziej przytulne pomieszczenie, poprzestawiane meble, biurko, wszystko, panele na podłodze i mały słodki zielony dywanik… Podoba mi się ten mój pokoik teraz… Podoba okrutnie… Podoba mi się to że mam ze soba włoskie gazety do których lektury zabiorę się później… z całego tego mojego powrotu nie podoba mi się jedno… Czułam ze cos złego się stanie, bałam się że coś z babcia, z babcia na szczęscie wszystko w porzadku, ale przeczucie nie zawiodło… Siostrzeniec mojego taty, wspaniały człowiek którego widywałam raz do roku, 1 listopada jak razem z zoną i dwójką synów jechał do babci jeść obiad i potem razem jechaliśmy na cmentarz… miał wypadek, Dwa tiry wzięły go w kleszcze (jeden z tyłu drugi z przodu..) jechał ze swoim starszym synem, Michałem, 12 lat, bawiłąm się z nim przez ten jeden dzień w roku zawsze… Wczoraj chłopiec miał pogrzeb, 12 lat… Ojciec przeżył ale nie wiadomo czy się pozbiera… Jak mi tata o tym powiedział, zatkało mnie, nie wiedziałam co zrobić, przecież ten młody człowiek miał całe życie przed sobą, miał biedną ale naprawdę kochającą się rodzinę, rodziców, młodszego brata… Musiał odejść, w tak głupi, okrutny, niesprawiedliwy sposób. Nie pytam się o sens tego wszystkiego, wiem że nie znajdę… W takich chwilach nawet najwięksi mędrcy nie wiedzieliby zapewne co powiedzieć, co dopiero ja… 17letnia , bezradna istota, która wie że kilka kilometrów od niej, w Łodzi w pewnym domu wczoraj pogrzebano promyk, promyk który dawał radość, budził chęć i sens zycia, i która po prostu tego wszystkiego nie rozumie…

whoa

9 komentarzy

tak tak to ja ;) chyba 4 mój adres (zmienna kobieta jestem..) W sumie to nie mój adres, bo go dzisiaj w spadku od dobrej istoty która nie chce być ujawniona dostałam…Dlatego jeszcze nic tutaj nie ma i nie będzie przynajmniej przez 2 tygodnie… Ale nie wiem jeszcze czy taki zostanie, bo undiscovered by bardziej do mnie pasował… No ale o tym pomyślimy jak wrócę… Bo jutro wyjeżdżam. Zastanawiam się nawet dlaczego piszę… Ale chyba stęskniłam się za przelewaniem myśli przez klawiaturę :) I być może dlatego że od długopisu i pamiętnika mam już całe czarne ręce :) I chwała Bogu że nie mam wszystkich osób na gadu-gadu.. Why ? Bo niektórzy mnie denerwowali,znali mnie od 2 tygodni i wpisywali jakieś głupoty w komentarzach złupełnie nie na temat tylko po to żebym ja później wpisała komentarz u nich, cytując Kubę Wojewódzkiego – śliskie i tandetne jak wysypywanie zboża przez A.L… A przecież mi naprawdę nie zależy żebym miała 500 komentarzy do notek… Ja to piszę dla siebie :) Oczywiście nie mam na myśli nikogo ze „starej drużyny” tylko jakiś nowych zupełnie nieznanych mi przybyszy ;)
Mój pokój wyglada dzisiaj jak istne pobojowisko, pakuję się, nagrywam sobie kasety (discmana nie biorę bo cholerstwo mi baterie zżera w kilka minut… nie wiem co mu sie stało.. Piszę tez listę dla rodziców, co mają robić a czego nie wolno ;) Nie żebym miała jakieś dyktatorskie zapędy tylko że muszą mi parę rzeczy ponagrywać a po za tym mój komp jst już tak chory że jak po włączeniu nie wyłączy się pewnej rzeczy to necik za nic nie ruszy… Hmm no i jeszcze do rzeczy których im robić nie wolno dodałam źe mają nie dotykać moich VHS a już za zadne skarby coś na nich nagrywać ;) No i nie śpiewać w moim pokoju ani się nie wygłupiać ;) Bo kumpel za ścianą pomyśli że to ja :P
Naprawdę cieszę się że już wyjeżdżam, chociaż trochę mi smutno jak pomyślę że będę z 15 km od włoskiej granicy i nikomu nie przyszło do głowy żeby zorganizować wypad do Italii… Dobra, dobra, rozpuściłam po zeszłorocznych wakacjach gdzie po Niemczech, Francji i Szwajcarji się non stop jeżdziło… A teraz tylko ta Austria ;) Ale… zrezygnowałam w tym roku z połowy dolarów które dostałam od jednej babci i drugiej, tzn połowę mama zamienia mi dzisiaj na euro a resztę na złotówki i wpłaca na moje konto… Oprócz tego 3 tygodnie temu uroczyście wręczyłam jej swoja kartę kredytową, ma ją trzymac do przyszłego roku, żeby mnie nic nie kusiło żeby wyciągać z niej kasę (ehh chudy rok sie zapowiada ;P) bo w przyszłym chcę jechać na dwa obozy do Włoch i żeby za przynajmniej 3/4 jednego z nich zapłacić moimi pieniędzmi (ehh jestem po prostu ideałem córki ;P) Żartuję, ale jestem dziś w wyjątkowo dobrym nastroju, chociaż wczoraj poszłam spać rycząc. Już dawno nie chodziłam spać z zapuchniętymi od płaczu oczyma (ale jak widać człowiek we mnie jeszcze nie umarł ;)) Patrzyłam sobie na Rzekę Życia wczoraj… A ja się zawsze przy takich filmach wzruszam… Życie to taka krótka, ulotna chwila, dlatego dziwię się niektórym, jak łatwo można wszsytko zrujnować…
A propos rujnowania, chyba w naturze ludzkiej leżą kłótnie i niesnaski (no co ? początek sierpnia.. trzeba zacząć powoli wracać do słownictwa wypracowaniowego ;]) A najśmieszniejsze/najstraszniejsze jest to że jak ktoś chce się kłócić to nawet jak druga strona mówi,krzyczy, ze nie chce to ta pierwsza i tak twardo twierdzi że chce… No ale kto powiedział że ludzie sa idealni ? (nic co ludzkie nie jest mi obce więc na pewne sprawy trzeba rzucić innym okiem i przejść do porządku dziennego chociazby nie wiem jak było trudne, rzeka nie jest stała, rzeczka płynie, zmienia się, tak jak życie i tak jak każny <- dobry ounkt wyjścia ;))
Eh… Przychodzi mi teraz na myśl piosenka Rodowiczowej ‚co się stało z mamą’ tyle ze chętnie zaśpiewałabym co się stało z tatą, obudziłam się rano i po nikim ani widu ani słychu (buuu zostawili mnie wszyscy :P) Patrząc obiektywnie to pewnie łazi po jakimś sklepie i szuka żarcia dla mnie na drogę (bleh) ale z drugiej strony… już 1… Aaa tam nevermind, duży chłopiec, nic mu się nie stanie :P
Wczoraj starałam się Fuksa obejrzec, starałam się starała, i chyba do połowy doszłam, młody Sthur mnie absolutnie nie przekonuje…
Dobra, idę chyba po raz ostatni pograć sobie w CMa… Już mnie roznosiło jak cały czas za oknem słuchałam jak kuba przechwala sie doRafała na dole swoimi wynikami, więc w końcu nie wytrzymałam, się wychyliłam no i mam grę kochaną moją malutką ;) w końcu starym znajomym których zna się od 10 lat z którymi spędzało się kazde wakacje do 1 w nocy przed klatką nigdy się nie odmawia ;D
Dobra, the end bo trochę się rozpisałam (ale to chyba przez to że tak długo żadnej notki nie dodawałam, tak to jest jak się w przypływie nagłej złości i ogólne apatii usuwa bloga ;)) Wracam niby 22 ale być może nawieję do tych włoch, albo jakaś mafia mnie porwie cy cuś… :P Wszystko się może zdarzyć :D Anyway, mam nadzieję że pogoda się troszkę uspokoi i temperaturka spadnie chociaż troszeczkę, nie lubię zwiedzać zabytków w upale ;) Psuje się cały nastrój ;D Dobra, noo dobra, nienawidzę upałów ;D


  • RSS